BIEGAM … POMAGAM

Bieganie jest ostatnio bardzo modne. Kiedy zaczynałem przygodę z bieganiem na ulicy spotykałem może 1-2 osoby w ciągu miesiąca. Teraz np w niedzielę potrafię spotkać kilkunastu biegaczy. Co powoduje takie zainteresowanie się tym sportem, dlaczego biegamy? Każdy ma pewnie swój powód. Albo kilka. Ja mam, lub miałem kilka powodów. Na początku biegałem żeby zrzucić zbędny balast tłuszczu. Potem biegałem bo to polubiłem, zresztą bardzo lubię do tej pory. Cięgle biegam by zmierzyć się z własnym słabościami – brakiem sił, kontuzją. Ciągle podnoszę poprzeczkę. Tak biegam po to by ścigać się z ludźmi i czasem. O każdy centymetr i sekundę bo zdrową rywalizację też bardzo lubię. Biegam bo jestem egoistą. W czasie biegu czas treningu jest tylko i wyłącznie mój. Poza biegami ze znajomymi – wtedy trochę się tym czasem z nimi dzielę:) Biegam żeby odreagować, żeby się zajeździć, żeby odpocząć, by poczuć blogi stan odizolowania. Ale bieganie daje mi też jeszcze jedną możliwość. Możliwość poznawania ludzi, których pewnie w innych okolicznościach bym nigdy nie poznał. I to by była olbrzymia strata. O tym dzisiejszy post. O ludziach.

„W tym sporcie liczy się coś więcej niż zwycięstwo. Tworzysz coś wielkiego.”
Takie słowa wypowiedział Tony D’Amato (grany przez Ala Pacino w „Męskiej grze”) w jednym z lepszych monologów motywujących jakie słyszałem.

Damiana, Karolinę i Bartka poznałem w okolicach przełomu marca i kwietnia 2013 roku. Nękany kontuzją, kierowany przez znajomych trafiłem do Damiana, który miał mi dać namiary na specjalistę ortopedę. A dostałem coś więcej. Znajomość z nimi sprawiła, że moje bieganie nabrało zdecydowanie innego wymiaru i sensu. To już nie było bezsensowne klepanie kilometrów czy zwykle ściganie się i łamanie rekordów. Od momentu poznania tych ludzi bieganiu towarzyszy idea i głębszy sens.

Każdy z nas biegaczy ma jakiś powód by zacząć biegać. Jeśli go znajdzie to najnormalniej zakłada buty na stopy i wychodzi biegać. Szczęście, euforia – ja biegam. Ale nie każdy ma na starcie tak łatwo jak my.

Bartek urodził się bez lewej stopy.

Jak biegać bez stopy? Sytuacja wydaje się beznadziejna, ale nie dla rodziców Bartka. Mimo nieszczęścia jakie ich spotkało tak spokojnych, opanowanych, tryskających humorem i pogodzonych ze światem ludzi dawno nie spotkałem. Postanowili zrobić wszystko by Bartek miał normalne dzieciństwo. By mógł robić to co każdy maluch czy nastolatek, nawet biegać. W głowie rodziców narodził się pomysł by stworzyć Drużynę Bartka i akcję „Biegnę, żeby Bartek mógł Biegać”. Akcja ta ma na celu gromadzenie środków na protezowanie. Bo to, że Bartek ma ciężko na starcie nie znaczy, że nie przekroczy mety we wspaniałym finiszu.

Kiedy poznałem Damiana i jego rodzinę Drużyna Bartka liczyła garstkę ludzi. Ludzi którzy biegali w białych koszulkach z napisem „Biegnę, żeby Bartek mógł Biegać”. Gdy zobaczyłem ich pierwszy raz, było jasne, że muszę wziąć w tym udział.

Szybka rozmowa z Damianem i 21 kwietnia swój 2gi maraton – Orlen Maraton miałem biec w koszulce Bartka. Liczyłem, że poradzę sobie z kontuzją i dam radę pobiec ten dystans. Niestety kolano nie pozwoliło bym pobiegł w maratonie. Ale robiłem wszystko, by zamiast maratonu pobiec chociaż 10 km. Na dzień przed biegiem, kiedy straciłem nadzieję okazało się że jeden ze znajomych nie będzie mógł pobiec. Jak ja się z tego cieszyłem. Mogłem pobiec swój pierwszy bieg w Drużynie Bartka. Pobiec bez bólu mimo kontuzji, pobiec bez żalu mimo biegu na nieswoje nazwisko (chociaż kolega który dał mi pakiet nazywa się tak samo jak ja:D). Pobiec z radością bo dla Bartka. Pobiec w Koszulce Mocy bo tak ją nazywamy.

Miesiąc później 26 maj – święto Drużyny Bartka – 5ka dla Bartka – bieg organizowany. Czy ktoś mógł przypuszczać, że weźmie w nim udział ponad 400 osób? A jednak. Takiej atmosfery nie spotkałem ani wcześniej ani później. Od tego momentu Drużyna rośnie w siłę. Rozrasta się. To już nie jest garstka ludzi.

Kolejny miesiąc 29 czerwiec – sztafeta w Warszawie. Amatorska drużyna Skarland Running Team (od lewej: ja, Krystian, Damian, Janek, Łukasz) nie widzimy innej opcji jak wsparcie akcji „Biegnę, żeby Bartek mógł Biegać”. Jedziemy z nastawieniem by załapać się do pierwszej 50-siątki. Jesteśmy na 13 miejscu!!! W koszulkach Bartka.

Tych biegów do tej pory uzbierało się wiele i wiele jeszcze przed nami. Wspieranie tej akcji daje nam wiele, radość ale też moc i siłę bo w tych koszulkach granice nie istnieją. Wiem o tym doskonale, testowałem na własnej skórze. Znam ludzi, którzy zaczęli biegać by móc biegać dla Bartka w jego druzynie. A Drużyna Bartka – to już nie jest drużyna.

MY JESTEŚMY RODZINĄ!

Chciałbyś być częścią Naszej Rodziny? Nie ma znaczenia skąd jesteś. Wystarczy żebyś chciał.

http://www.naszmaraton.pl/

Ja zapraszam Ciebie w imieniu Bartka, Karoliny i Damiana. Stwórz z nami coś wielkiego. Niech nasze przebiegnięte kilometry mają jakiś sens. Więc jak wbiegasz w to?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *