WARTO SIĘ WKURWIĆ

kableNie no muszę. Muszę się podzielić ale i chyba pochwalić.:) Pisane wczoraj więc sorki jeśli coś okaże się niezrozumiałe, a publikowane dzisiaj.

Ogólnie wiadomo, że nerwy nikomu nie są wskazane. Ale zdarzają się sytuacje kiedy wkurwienie sprzyja rozwojowi lub poprawie sytuacji. A dzisiaj się wkurwiłem. Jakbym się zdenerwował użyłbym innego słowa. Ale dzisiaj się wkurwiłem. Nie wytrzymałem. Najnormalniej się wkurwiłem, tak życiowo jak każdemu z nas się czasem zdarza. Ale tak pozytywnie bo to przyniosło pozytywne zmiany:) Znaczy męczyła mnie ta sytuacja już wiele razy. Bo chyba bardzo systematycznie w ciągu ostatnich prawie 10 lat. Seka – muszę się napić:) Ale ten jeden raz był tym jednym za wiele … i już nigdy więcej z tego powodu w tym pomieszczeniu.

A na co? A na kabelki. A co mają kabelki do siebie i mojego stanu wkur… eee uniesienia? Ano to że potrafią się nieźle poplątać. I nie ma opcji. Żeby nie wiem co, żeby nie wiem jakbyście ich nie ułożyli zawsze z czasem się splątają. Przez prawie 10 lat gdy patrzyłem na moje kabelki w miejscu gdzie na co dzień pracuję ogarniała mnie wręcz furia. Ale nic z tym nie robiłem. A bo leń, a bo brak pomysłu i tym podobne rzeczy. Znaczy sporo w głowie robiłem a nigdy do reala nie przenosiłem. Dzisiaj przy odkurzaniu sypialni (a w sypialni mieści się moje miejsce pracy, bo w innym miejscu naszego domu miejsca na to nie znaleźliśmy) powiedziałem sobie „Nie no, dość!”. Kłębowisko kabli i kurzu, bo tam zbierać się najbardziej lubi, kurz oczywiście.

Odstawiłem odkurzacz, wbiłem się w buty i wyjechałem bez namysłu do Castoramy. Co prawda nie kupiłem tego co chciałem, a kupiłem to co akurat wydawało mi się pomocne, a to co kupiłem w 100% spełniło moje wymagania. Plastikowe zaciski, wkręty do drzewa i listwa plastikowa (bo płyt perforowanych nie znalazłem). Pozwólcie, że kolejny raz siorbnę sobie browara. Gulp, gulp, gulp. O czym to ja chciałem? A! O porządek w kabelkach mi chodziło. Uhhh.

Biorąc pod uwagę zupełnie nieprzygotowanie i brak analitycznej myśli w tym całym nagłym przedsięwzięciu, cieszę się niezmiernie, że na tą sytuację miałem zapas piwa. Z szafki z narzędziami wytargałem młotek, śrubokręt typu gwiazdka … no i pierwszy browar z lodówki. Co jak co ale browar musiał być zawsze pod ręką. Pięknie nie?

kable6

Sorki za fryzurę, w końcu muszę się wybrać do fryzjera:) Czego mi żal? Że nie zrobiłem fotki jak to wyglądało wcześniej. Szkoda. Bo było by co porównywać. Ale wracając do sedna.

kable5

Nie przemyślane sytuacje ze dwa razy się zemściły w trakcie prac, ale nie tak bardzo aby mi zepsuć całą przyjemność z czynionej akcji. Mierzyłem, wbijałem, wkręcałem, podłączałem. Aby w finale cieszyć się jak dziecko z osiągniętego sukcesu. 1 – słownie – jeden kabelek widoczny z zewnątrz. Od drukarki, bo był za krótki aby go ciągnąc dołem. Naprawdę żałuję, że nie zrobiłem fotki przed pracami porządkowymi. Ale chyba potraficie sobie wyobrazić te wszystkie kabelki splątane razem w jednym miejscu? Z pewnością tak. A teraz – wszystko ukryte. Nic, zupełnie nic nie widać:) Listwę sobie mogę włączać z buta:D Do muzyki muszę się delikatnie pochylić, ale nie tyle ile wcześniej, bo całe ustrojstwo wcześniej stało koło skrzynki komputera. Same plusy. Bałem się trochę, że będę zawadzał kolanami, ale nie bo blat jest szerszy niż standardowy i jest sporo miejsca:) Jest po prostu mega! kable4kable3kable2Naprawdę, to nie jest jakieś mega zdarzenie. Pewnie większość z Was ma te kabelki pięknie opracowane i pod kontrolą. Ja nie miałem i w końcu mam. Wcześniej, patrząc na zdjęcie powyżej między szafką a skrzynka komputera widzielibyście listwę oraz masakryczną plątanine kabli. Teraz jest zdecydowanie lepiej! I jestem z siebie dumny … no  chyba że jest to efekt wysiorbanego piwka i rano mi przejdzie:) Ale wreszcie to zrobiłem. Nie chciało mi się, brakowało impulsu … ale wreszcie koniec kablowego terroru.

kable1Nie obyło się bez urazów ciała niestety, w pewnym momencie koordynacja lekko zaczęła zawodzić i to było oczywiste;) Ale palnięcie się młotkiem w palec i jedno mega pacniecie się łbem o półkę to niewielki koszt. Do pewnego moment bardzo uważałem na tą półkę. Potem wprostproporcjonalnie zapomniałem. A wprostproporcjonalnie do czego? Sami znajdziecie przyczynę:)

Jeśli ktoś ma ma problem z kabelkami, warto się za to wziąć:) Satysfakcja gwarantowana:) Co potrzebne? Plastikowa listwa, plastikowe zaciski, może sznurek do pieczenia mięs (bo takowy też mi się przydał), śrubokręt i wkręty i trochę chęci. Reszto to Wasza inwencja i nic więcej:) No może browar w lodówce:) Tylko jena rada. Nie przeginajcie z browarami jak ja. Ja miałem więcej niż jeden:)

kable0Niestety nadmiar piwska miał wpływ (bardzo duży wpływ) na prędkość realizacji tego … yyyy … działania. Zdecydowanie szybciej to można było zrobić. Ale najważniejsze nie jak zaczynasz i jak akcja toczy się w środku tylko jak kończysz:) A patrząc na finalny wynik – skończyłem pięknie:) Przez chwilę czułem się jak Adam Słodowy albo jakiś inny MacGyver:) REWELA! Ufff, 6 browarów w 4 godziny, dawno się tak nie wstawiłem:) Taaaaaaa …  jest po północy. Rano w planie 20 km – hahahah elegancko:) Bardzo mi się to widzi:)

4 Responses

  1. Tomek B pisze:

    Życzę spokoju do momentu aż nie będzie potrzeby czegoś wypiąć :):)

    • Maciek pisze:

      Tomek, przemyślałem za i przeciw:) Raz może na rok zdarzał się moment że chciałem podpiąć komp do telewizora. Nie mogę się napatrzeć na puste miejsce po kablach:D:D

  2. Aneta pisze:

    Brawo Maciek, stałeś się Bohaterem we własnym domu 🙂

Odpowiedz na „Tomek BAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *